czwartek, 11 lutego 2016

Z deszczu pod rynnę.

Powracając lekko do przytomności oraz wybudzając się z głębokiego snu, który nawet nie wiem w którym momencie mnie ogarnął, powoli otwarłam oczy. To co zobaczyłam wokół przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Leżałam roznegliżowana obok półnagiego Dasha, Jedno pytanie w tym momencie przychodziło mi do głowy: " Co tu się do cholery podziało ?" zaraz po tym zrodziło się następne pytanie "Ile ja tego wzięłam?". Nie byłam pewna czy chce znać odpowiedzi na te pytania. Tak szybko jak tylko potrafiłam zebrałam się z łóżka i doprowadziłam do porządku, siadłam na skraju próbując ochłonąć. Najgorsze jest to, że nic, a nic nie pamiętałam. Po chwili poczułam lekkie smyranie po plecach, w tym momencie wolałam pozostać bez ruchu.
- Byłaś świetna tej nocy - zamruczał swoim idealnym męskim głosem.
- Co Ty w ogóle pieprzysz ?! - warknęłam odsuwając się.
- Jak to co ? nie pamiętasz ? - w jego głosie rozbrzmiewało irytujące rozbawienie.
- Niby jak mam pamiętać skoro mnie naćpałeś ?! - krzyknęłam wstając, czułam jak cała głowa mi pulsuje.
- Ja ? - zaśmiał się,
- Sama chciałaś podobało Ci się - jego swobodne podejście do całej sytuacji wyprowadziło mnie z równowagi.
Nie miałam ochoty na tą bezcelową dyskusje, zabrałam z podłogi sweter, który szybko nałożyłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Na dole zastałam zupełny bajzel, puszki które walały się po całej podłodze, opakowania po przekąskach, okruchy, porozlewany alkohol - jednym słowem pomieszczenie wyglądało jak totalne pobojowisko. Zdałam sobie sprawę, że tej nocy musiał być tu gruby melanż w którym uczestniczyłam, a którego nie do końca pamiętam. Do salonu weszła kobieta w podeszłym wieku z wielkim czarnym workiem w dłoniach, po jej stroju i surowej minie domyśliłam się, że to pomoc domowa.
- Dzień dobry - powiedziałam uprzejmie do kobiety.
- Dla kogo dobry dla tego dobry - fuknęła na mnie obdarzając mnie pełnym arogancji spojrzeniem. Po czym zaraz dodała:
- Ja nie wiem co z tego chłopaka wyrośnie, co tydzień imprezy, co tydzień sobie dziwki sprowadza.
- Chyba Pani się coś pomyliło, nie jestem żadną dziwką - nie ukrywałam swojego oburzenia.
- Jasne, jasne wszystkie tak mówicie, ale ja i tak swoje wiem - prześwietliła mnie swoim lodowatym spojrzeniem, a ja nie miałam zamiaru ani chwili dłużej być w tym domu, dlatego szybko wybiegłam nie mając pojęcia którędy do domu.
Stałam jak ostatnia sierota na rozstaju dróg, chciało mi się ryczeć i wyć. Żałowałam, że poszłam na tą cholerną imprezę, Po co mi to było ?! teraz tylko jestem ostatnim śmieciem i zwykła dziwką w oczach Dasha, jego gosposi, a jutro pewnie całej szkoły. Jestem pewna, że jutro wszyscy będą gadali o tym jak się naćpałam i dałam przelecieć największemu bosowi w szkole, będzie to temat numer 1 i to na pewno przez długi, długi czas. Etykietka dziwki już na zawsze będzie przyklejona do mojego czoła, tak, że żaden normalny chłopak nie będzie chciał zamienić ze mną ani jednego słowa. Gdy przeszłam trochę dalej, tak by nie być na widoku okien Dasha, usiadłam na krawężniku.
- Co ja zrobiłam ? - szepnęłam cicho łkając. Nie miałam pojęcia co teraz zrobić. Poszłam na tą imprezę z myślą, że to fajny gość, że poznam go bliżej, że na dobry początek się zakumulujemy, a on ? wykorzystał mnie tylko i miał z tego dobrą zabawe. Tak na prawdę pewnie ma mnie gdzieś, wykorzystał dobrą okazje. Może on to zaplanował z tą suką Missy ? wcale bym się nie zdziwiła gdyby ta wredna małpa maczała w tym palce, teraz to już w ogóle mogę się nie pokazywać w szkole i nie pokaże na pewno nie teraz, kiedy ostatnia impreza będzie na ustach wszystkich. Ten dupek na pewno będzie się chwalić kogo udało mu się zaliczyć.
Siedziałam tak bez siły aż w końcu usłyszałam brzęczenie mojej komórki, wysunęłam ją z kieszeni. Na wyświetlaczu pojawił się napis : "Mama", nie miałam ochoty z nią rozmawiać zwłaszcza, że mój ochrypnięty i zapłakany głos nie brzmiał najlepiej, nie chciałam dać po sobie poznać, że coś się stało bo wiem, że mama drążyła by temat tak długo aż nie powiedziałabym jej całej prawdy, w efekcie czego powiedziała by tacie, a tata dorwałby Dasha i połamał mu wszystkie kości, a ja dostałabym zjebe za branie prochów. Dla własnego dobra i całej tej sprawy zachowam milczenie, będę udawać, że impreza się udała, nic się nie stało i było super. Boże doszło już do tego, że muszę okłamywać własnych rodziców. Skoro mama zaczęła wydzwaniać stwierdziłam, że pora wrócić do domu. Najpierw wyciągnęłam z torebki lusterko i chusteczki by poprawić rozmazany makijaż, a na końcu poprawiłam rozczochrane włosy. Wyglądałam jak człowiek więc mogłam pokazać się rodzicom na oczy. W telefonie załączyłam aplikacje mapy i zaczęłam lokalizować swój dom, aż wreszcie się udało i podążyłam we wskazanym kierunku. Po około 30 minutach dotarłam na miejsce, weszłam jak gdyby nigdy nic. Mama chrzątała się zdenerwowana po kuchni.
- Cześć mamo - powiedziałam zwyczajnie.
- Dziecko ! Dzwonie do Ciebie a Ty nawet telefonu nie odbierasz ! - Powiedziała oburzona, a zarazem bardzo zatroskana.
- Przepraszam, miałam telefon głęboko w torebce i nie słyszałam. - Seria kłamstw właśnie się zaczyna za 3...2...1...
- No dobrze niech Ci będzie, ale następnym razem daj jakiś znak życia, nawet nie powiedziałaś o której wrócisz, a myślę, że powinniśmy wiedzieć, kiedy się Ciebie spodziewać. - Jej ton wrócił do normy.
- Sama nie wiedziałam kiedy wrócę, impreza się przedłużyła. - Odłożyłam torebkę na krzesełko, otworzyłam lodówkę w poszukiwaniu jedzenia.
- Siadaj, zrobię Ci śniadanie, pewnie jesteś głodna. Tymi waszymi "przekąskami" na imprezie nie można się najeść. - Uśmiechnęła się lekko, a ja usiadłam przy ladzie kuchennej na przeciwko niej obserwując jej ruchy.
- Opowiadaj jak było, skoro ta impreza trwała do rana to na pewno działo się coś ciekawego. - spojrzała na mnie zaciekawiona. A ja tylko pomyślałam: "Nawet nie wiesz jak bardzo ciekawie było, tak, że twoja kochana córeczka po jednej nocy dostała miano dziwki, pewnie była byś dumna".
Uśmiechnęłam się lekko starając być jak najbardziej naturalna.
- Impreza jak impreza.. - wzruszyłam ramionami, po czym dodałam:
- Muzyka, drinki, tańce, rozmowy...i takie tam...nic nadzwyczajnego. - starałam się przybrać obojętny ton.
- I Tyle ? Musiało być coś lepszego skoro się tak przedłużyło - uparcie drążyła mi dziurę w brzuchu jak na złość. Postawiła mi przed nosem talerz kanapek i herbatę za które wzięłam się natychmiast by ugasić głód.
- Tak mamo tyle, po prostu w dobrym towarzystwie czas leci szybciej, nawet nie zauważyliśmy jak szybko to zleciało - Tak nie zauważyliśmy bo byliśmy niektórzy mocno naćpani, chciałam żeby ta rozmowa się już zakończyła bo miałam już dość brnięcia w sieć kłamstw.
- No dobrze kochanie, zjedz sobie spokojnie śniadanie, ja skocze do Pani Gale ( nasza sąsiadka do której mama uwielbiała chodzić na babskie ploteczki ) wrócę za jakieś dwie godziny żeby zdążyć zrobić obiad jak tata przyjdzie z pracy. - Uśmiechnęła się do mnie, pocałowała mnie w czoło, wzięła torebkę z wieszaka i wyszła. Tymczasem ja skończyłam przeżuwać ostatnie kęsy które popiłam herbatą po czym udałam się do mojego pokoju. Na sam początek postanowiłam wziąć prysznic i zmyć z siebie nie tylko brudy, ale cholerne poczucie winy. Po relaksacji walnęłam się na łóżku w swoim ulubionym, puchowym niebieskim szlafroku, na kolana wzięłam laptopa po czym tradycyjnie włączyłam facebooka wiedząc, że za pewne wszyscy będą pisać o wczorajszej imprezie, nie myliłam się. Zobaczyłam jedno powiadomienie w którym było, że ktoś mnie oznaczył w jakimś poście, byłam ciekawa o co chodzi więc kliknęłam w powiadomienie. W poście przeczytałam : " Colins na imprezie bawiła się najlepiej z nas wszystkich - sami zobaczcie" a do tego załączony był filmik który natychmiast odpaliłam. To co zobaczyłam przewróciło mój cały świat do góry nogami, chciałam żeby to był tylko koszmarny sen z którego zaraz się wybudzę, czułam jak we mnie gaśnie chęć ochoty do życia, poczułam się jak zwykła szmata. W tym momencie jedyne czego chciałam to umrzeć wiedziałam, że już nie będę mieć życia, że moje życie będzie jednym wielkim piekłem. Zamknęłam szybko laptopa, wtuliłam twarz w poduszkę i zaczęłam ryczeć. Od dziś już nie będę tą samą Arianną, od dziś będę dla wszystkich zwykłą szmatą i stracę wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz